| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        









www.babyradio.pl - Pierwsze Radio Dzieci



Kategorie: Wszystkie | Melcia | nastroje | nasz słownik | w sercu i w myślach
RSS

nastroje

czwartek, 23 lutego 2012

...to po prostu MUSIAŁO tak się skończyć :-) W głowie od kilku dni tworzył mi się taki właśnie scenariusz. Całodzienne szaleństwa, brak opamiętania i te wszystkie rozumy, które moje dziecię posiadło...ehhh... w pewnym momencie (dosłownie na chwilę) odechciało mi się przypominać by 'nie przewrócił się, nie uderzył się, nie spadł, nie stuknął, nie puknął, nie wpadł w poślizg'... i masz babo placek :-) skoki na kolanach to nie jest najlepszy pomysł na spędzanie przedpołudnia bo może się skończyć...dziurą w brodzie... - taki przynajmniej u nas był koniec zabawy.o! na szczęście strachu było więcej niż krwi i bólu (mam taką nadzieję przynajmniej) i może w końcu przyjdzie choć chwilowe opamiętanie??? - tak bardzo bym tego chciała ;-)

a ze spraw innych... odkąd 200 m od domu zrobili nam bardzo fajny (i atrakcyjny cenowo) spory sklep, dużo rzadziej zdarza mi się odwiedzać supermarkety wszelkiej maści. Dziś jednak skuszona przez gazetkę reklamową - wybrałam się do Carrefour i....to była wielka porażka. Czemu w takich sklepach likwidowane są dotychczasowe wejścia dodatkowe (w połowie kas)??? bo co?? bo jak przejdę przez cały sklep nadrabiając niepotrzebnie drogi to zakupię 1000 innych produktów? - na pewno nie! i oczywiście złośliwość rzeczy martwych (a raczej mokrych :-) polega na tym, że jak już dostałam się w końcu po dłuższej wycieczce do półek do których chciałam dojść, usłyszałam magiczne słowa 'mamusiu siusiu!) i co??? i znowu skierowałam się do jedynego wyjścia odległego o całe kilometry... Tu na szczęście LUDZKA okazała sie jedna z kasjerek która wypuściła mnie przejściem przy kasie (DZIĘKUJĘ!!!). Niestety z powrotem nie było już tak prosto... kurcze??? czemu nie można wejść w takiej sytuacji do sklepu przejściem przy kasie??? jestem jeszcze w stanie zrozumieć przy wychodzeniu - że może coś wynoszę nie płacąc... ale przy wchodzeniu??? - nie umiem tego pojąć. Ostatecznie łamiąc zakazy i ostrzeżenia ochrony, weszłam do sklepu przejściem przy kasie ... a co? myślałam że mnie aresztują ale... policja nie czekała na mnie przy wyjściu. W każdym razie sklepowi o nazwie CARREFOUR w którym porozlepiane są niewiadomo czemu służące jakieś plakaty o akcji 'mama' (czy coś w ten deseń) stanowczo mówię NIE! i w najbliższym czasie sklepu tego nie zamierzam odwiedzać. Pomijam już bałagan tam panujący który podobno związany jest z ulepszaniem sklepu... to już zupełnie inny temat ... szczotki koło kosmetyków, jajka koło pieluch a długopisy i plastelina koło doniczek i nasionek... naprawdę SUPER!!! wielkie gratulacje... to chyba w trosce o dobrą kondycję odwiedzających sklep tych wszystkich starszych ludzi, którzy latają od alejki do alejki pytając kogo mogą 'a nie wie pani gdzie teraz olej??? a gdzie mydło??? a mąka??? a jogurty w promocji???' . Tiaaa... jak ja mogłam kiedyś 'lubić' ten sklep ??? - sama nie wiem... albo ja się tak zmieniłam albo świat stanął na głowie (przynajmniej w carrefour).



15:52, indefinite2 , nastroje
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2012

...i to jak! Szymek nie jest jakimś wielkim telemaniakiem. Fakt, że nie panuje u nas ograniczenie typu '15 min bajek dziennie' ale bajki raczej 'towarzyszą' mu w zabawach a nie przykuwają jego uwagi na amen. Ostatnimi szymkowymi hitami bajkowymi są 'Umi zumi' , 'Dora' i 'Dalej Diego' czyli programy interaktywne pełne zgadywanek, rebusów, zagadek. Dodatkowo wspomniane dwie ostatnie bajki mają za zadanie wprowadzać dzieci do jęz. angielskiego. No właśnie... jakie było moje wielkie zdziwienie gdy przy zupełnie innej okazji i zupełnie innej zabawie Szymek wyrecytował płynnie po angielsku odliczanie od 1 do 12 :-) nooo... jestem dumna z mojego małego zucha! Liczenie po polsku już dawniej opanowaliśmy (mniej więcej właśnie do 15tu) ale liczenie po angielsku było dla mnie wieeelkim zaskoczeniem:-) ...i niech mi ktoś nadal mówi, że telewizja jedynie ogłupia dzieci...

myślę, że mądre nastawianie telewizora wcale nie jest dla dziecka złe. Nie nastawiamy bajek z przemocą albo z potwornie wyglądającymi bohaterami (na to szczególnie zwracamy uwagę bo dziecię ma bujną wyobraźnię i i tak tworzy w niej wystarczająca ilość potworów co nieraz i nas przeraża :-)) ale czy we wspólnym oglądaniu Animal Planet czy National Geographic jest coś złego? - myślę, że nie. Nasz 2,5-latek wie jak wygląda guziec, humbak, wilk grzywiasty, bąkojad i inne zwierzaki i chyba lepsze to niż kolejny guz na głowie przy wymyślaniu różnych akrobacji na kanapie czy krześle. Tak myślimy... choć znamy rodziców dla których nasze niefrasobliwe zachowanie woła o pomstę do nieba ;-)



22:23, indefinite2 , nastroje
Link Dodaj komentarz »

...chyba mi dziś eksploduje! Czyżby to wiosna wdzierała się do nas tak brutalnie wywołując spustoszenie pewnie nie tylko w moim organizmie? Za oknami ciąg dalszy szarości, burości i ponurości i co tu porabiać w domu z niesfornym 2.5 latkiem? W ostatnich kilku dniach zaczęłam mieć wrażenie, że ktoś podmienił mi dziecko. I bynajmniej nie chodzi tu o podmianę na lepsze... niestety. Sam o sobie mówi, że jest 'niesforny Józio' i to określenie chyba najlepiej (choć chyba trochę zbyt delikatnie) opisuje jego postawę. Mój mały wulkan energii po prostu... roznosi mi dom! ...i nic nie ukryje się przed jego długaśnymi rączkami, bystrymi oczkami i czujnym uchem. A tych górnych półek, na których można wszystko poutykać zrobiło się jakoś za mało... Czy ktoś wie gdzie można zakupić cały wielki worek cierpliwości??? - jestem w stanie dużo zapłacić ;-)

...żeby chociaż moje parapetowe zasiewy zaczęły kiełkować to może choć troszkę samopoczucie uległoby poprawie, a tak??? ....ehhh.... a dziś kolejna porcja nasionek zakupiona!

wczoraj poszaleliśmy  z Szymkiem ostatkowo, bal był nawet bardzo udany tylko w opinii mojego dziecięcia ZNACZNIE ZA KRÓTKI. Wychodziliśmy z balu z wieeeeelkim rykiem i krzykiem i nawet przez chwilę obawiałam się, że zostanę zatrzymana jako kidnaperka ale jakoś ostatecznie udało się. Tylko po kim Szymek jest takim miłośnikiem imprez??? - to ciekawostka :-)







16:22, indefinite2 , nastroje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2012

to dziś zdecydowanie towar deficytowy... Już od samego rana wyjątkowo mi jej brakowało więc chyba dobrze, że dzień zaraz się kończy. Funkcjonowanie z 'małym diablikiem' w takie dni bywa baaaardzo ciężkie.  A może to właśnie ta mała - najbardziej kochana istotka to sprawca dzisiejszego stanu? - wolę tego nie roztrząsać i wolę nie poznać nigdy prawdy ;-) Cieszę się po prostu, że jutro będzie już jutro i będzie całkiem inaczej, o!

Na przykład zupełnie nagle i niespodziewanie idę jutro z Szymkiem na bal karnawałowy :-) będą jego ulubione koleżanki wiec kroi się super zabawa :-) Czeka nas tylko wcześniej krótka wycieczka objazdowa po sklepach w poszukiwaniu odpowiedniego stroju  ....choć  nie... nie mam do końca przekonania, czy przebieramy się czy nie????? - zobaczymy...

póki co na poprawę nastroju zakupiłam kolejną porcję nasionek - już wiemy min. jakie pomidorki i jaka cebulka pojawią się wkrótce na naszych grządkach... tylko kiedy kiedy kiedy? Z całych sił łapaliśmy dziś prawdziwie wiosenne przebłyski słońca i nawet... pierwsza rowerowa przejażdżka Szymka za nami :-) i to nic, że co chwila musiałam słuchać " mamusiu, mamusiu, na pomoc! 'utkniłem' w śniegu!"....i tak te chwile były super! :-)

22:01, indefinite2 , nastroje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 98