![]() ![]()
![]()
![]()
|
Blog > Komentarze do wpisu
NIESFORNY JÓZIO CZYLI... DZIURA W BRODZIE......to po prostu MUSIAŁO tak się skończyć :-) W głowie od kilku dni tworzył mi się taki właśnie scenariusz. Całodzienne szaleństwa, brak opamiętania i te wszystkie rozumy, które moje dziecię posiadło...ehhh... w pewnym momencie (dosłownie na chwilę) odechciało mi się przypominać by 'nie przewrócił się, nie uderzył się, nie spadł, nie stuknął, nie puknął, nie wpadł w poślizg'... i masz babo placek :-) skoki na kolanach to nie jest najlepszy pomysł na spędzanie przedpołudnia bo może się skończyć...dziurą w brodzie... - taki przynajmniej u nas był koniec zabawy.o! na szczęście strachu było więcej niż krwi i bólu (mam taką nadzieję przynajmniej) i może w końcu przyjdzie choć chwilowe opamiętanie??? - tak bardzo bym tego chciała ;-) a ze spraw innych... odkąd 200 m od domu zrobili nam bardzo fajny (i atrakcyjny cenowo) spory sklep, dużo rzadziej zdarza mi się odwiedzać supermarkety wszelkiej maści. Dziś jednak skuszona przez gazetkę reklamową - wybrałam się do Carrefour i....to była wielka porażka. Czemu w takich sklepach likwidowane są dotychczasowe wejścia dodatkowe (w połowie kas)??? bo co?? bo jak przejdę przez cały sklep nadrabiając niepotrzebnie drogi to zakupię 1000 innych produktów? - na pewno nie! i oczywiście złośliwość rzeczy martwych (a raczej mokrych :-) polega na tym, że jak już dostałam się w końcu po dłuższej wycieczce do półek do których chciałam dojść, usłyszałam magiczne słowa 'mamusiu siusiu!) i co??? i znowu skierowałam się do jedynego wyjścia odległego o całe kilometry... Tu na szczęście LUDZKA okazała sie jedna z kasjerek która wypuściła mnie przejściem przy kasie (DZIĘKUJĘ!!!). Niestety z powrotem nie było już tak prosto... kurcze??? czemu nie można wejść w takiej sytuacji do sklepu przejściem przy kasie??? jestem jeszcze w stanie zrozumieć przy wychodzeniu - że może coś wynoszę nie płacąc... ale przy wchodzeniu??? - nie umiem tego pojąć. Ostatecznie łamiąc zakazy i ostrzeżenia ochrony, weszłam do sklepu przejściem przy kasie ... a co? myślałam że mnie aresztują ale... policja nie czekała na mnie przy wyjściu. W każdym razie sklepowi o nazwie CARREFOUR w którym porozlepiane są niewiadomo czemu służące jakieś plakaty o akcji 'mama' (czy coś w ten deseń) stanowczo mówię NIE! i w najbliższym czasie sklepu tego nie zamierzam odwiedzać. Pomijam już bałagan tam panujący który podobno związany jest z ulepszaniem sklepu... to już zupełnie inny temat ... szczotki koło kosmetyków, jajka koło pieluch a długopisy i plastelina koło doniczek i nasionek... naprawdę SUPER!!! wielkie gratulacje... to chyba w trosce o dobrą kondycję odwiedzających sklep tych wszystkich starszych ludzi, którzy latają od alejki do alejki pytając kogo mogą 'a nie wie pani gdzie teraz olej??? a gdzie mydło??? a mąka??? a jogurty w promocji???' . Tiaaa... jak ja mogłam kiedyś 'lubić' ten sklep ??? - sama nie wiem... albo ja się tak zmieniłam albo świat stanął na głowie (przynajmniej w carrefour).
czwartek, 23 lutego 2012, indefinite2
TrackBack
|